Entries by admin

WYCHODZAC W NIEBO

umieralem nie raz nie raz zrzucano mnie z mostow schodow strzelano w moj leb upuszczano ma krew jej spiew otwieral me usta wychodzac wnieboglosy wychodzac z Boga i zwierzecia spoconego krzyza z miesa z drwiny trupem scielacego sie poczecia jestem miedzy wami w rytualnej rzezi na poddaszu nieba ukamieniowany i tu juz najkrotsza droga przez bol […]

ZEGNAM

urodzilem sie pod psem w miescie ktorego dachy siegaja ramion niewazkosci pijane ulice wija w nieskonczonosc buntu zycia w slepych zaulkach  mego miasta dorodne ulicznice postradaly me zmysly kamienne lby zdeptane zmieszane z blotem lzy nasienie Warszawy i Wisly ucieklem przed soba zachowalem jedynie twarz stamtad owinienta w gazete odjeta od ust swiateczna rybe w […]

wieże katedr

wieże katedr cierpliwością psów i sutenerów pnące się do Boga na dymiących popiołach na grzbietach na objuczonych zbrodnią oślepionych od bicia po pysku wolach pokoleń wiara ulepiona z winy brudu z niezmywalnych grzechów przez tysiąclecia wypalana w krematoriach sumienia sakralnej padliny synagog kościołów meczetów my chcemy Boga z kości i krwi każdej pod słońcem chwili do […]

za drzwiami

te drzwi to cień domysłów nabrzmiały kokon zła pęknie mi w głowie gdy ledwie dotknę go słowem za nimi jest cisza albo szarża koni rozpętanych myślą bezzębny starzec z wizją świata prostą jak alfabet bym spisał początek po koniec czemu nie ty ? prochu słabości zlewko na spermę dziwko atrapo seksu popielniczko resztek strzepywanych z […]

NA DNIACH

na dniach ogniste smoki z chinskiej porcelany wzleca najdluzsze szarfy i sztandary tanczace w sloncu drzazgi talerze z blachy i fanfary zagrzmja ozyja wszystkie olimpiady z greckich waz wrzawa gawiedzi z wedrowki do ziemi objecanej od stuleci ryki wielbladow i rzenie koni z niekonczacych sie wypraw krzyzowych pod sloncem i jego niebosklonem napietym jak czlowiek […]

WYCIE PSOW

psow wycie w kazdym zegarze ktorym nawoluje myslenie drobne malownicze swiatla z portow opuszczonych przez fale uchodzcow w nich ozylem i zycia pelen zatrzymywalem sie sylabizujac kazde ogloszenie o nowym cieplym domu kazde slowo przelykalem jak pastylke zywych skojarzen na sen na dzien nastepny brzemienny ogarek w prozni nieustannego pogromu tylko czasem narkotyzuje mnie ta podroz wycie […]

ZIARNO

człowiek to ziarno wieczności w klepsydrze wszechświata przemyka między palcami bogów daremnie wierząc w filozoficzny kamień doskonałą atrapę wszechrzeczy i niedoskonałych pragnień ten pies ogon przy Ziemi łeb przy Ziemi targamy szargamy pod niebem róg obfitości zamieniony w garb a przecież wszystko jest sklepieniem

CO NOC

  co noc dżwigam ciemość zwierzęcą otchłań az po brzegi chmur z niespokoinymi rozlewiskami wiatrów gdzie toną wniebowzięci ciemność – uczepioną gwiazd i mego ramienia serce strachu przed sobą cień rozpalony w słońcu w imię cudzego nowego istnienia niepoczytalnie wrozac na dwoje rozrywam je na sobie

Wyobraznia tanczy

kolejny dzien zepchniety w przepasc nocy wciaz oddycha w mosieznym wieku bram nadetych do Ksiezyca ziemskich barw wiec wyobrazia tanczy pijana w sztok nekaterem leniwego kosmosu koszmarem kolejnego snu gdzie sam przelewam krew w glebine Tartarosu i tak od poczecia ofiarnym miesem rozciagniety na krzyzu obudzonego swiatlem zwierzecia bielmem wedrujac po tlumie czekam tych znakow na […]

ALASKA

noce ich srebrny ksiezyc pladruje niebo na grzbietach wilkow rany glebsze od snu rwa sie na dziwiek oddechu kolejna zerwana modlitwa w porannej zorzy namietnie dojrzewala jej slodycz jedyna ze slina przyniesiona na jezyk gorzka zdobycz nomada talizman na sen ciezszy od gwiazd splywajacy z koron nie obudzonych tesknota drzew noce ich srebrny księżyc plądruje […]