Entries by admin

NIE TANCZ Z PSEM

nie tancz z psem psy sa zbyt wierne wracaja przez mgle ich opuszczone lby przy ziemi wycie do ksiezyca do zycia nie zachowuj sie jak nastolatka w czerwonych podkolanowkach nie polykaj sylab idz w parze tam gdzie kaze ci los z kims kogo nie znasz nie kochasz i nie mecz sie na kazde zawolanie podam […]

BEZ SLOWA

bez slowa otworzyla mi oczy rany drzwi niepoczytalne ksiegi na zaswiaty wersy natchnione tulaczy na ustach mych mra noc jest tam gdzie gwiazdy milcza widze jej brzeg napiete luki ciemnosci wyrosle z popiolow rozpaczy zaginal sluch lecz ziemia wciaz drzy gdy wzdycha piersia pelna przeznaczenia kobieta mego niezycia

WYCHODZAC W NIEBO

umieralem nie raz nie raz zrzucano mnie z mostow schodow strzelano w moj leb upuszczano ma krew jej spiew otwieral me usta wychodzac wnieboglosy wychodzac z Boga i zwierzecia spoconego krzyza z miesa z drwiny trupem scielacego sie poczecia jestem miedzy wami w rytualnej rzezi na poddaszu nieba ukamieniowany i tu juz najkrotsza droga przez bol […]

ZEGNAM

urodzilem sie pod psem w miescie ktorego dachy siegaja ramion niewazkosci pijane ulice wija w nieskonczonosc buntu zycia w slepych zaulkach  mego miasta dorodne ulicznice postradaly me zmysly kamienne lby zdeptane zmieszane z blotem lzy nasienie Warszawy i Wisly ucieklem przed soba zachowalem jedynie twarz stamtad owinienta w gazete odjeta od ust swiateczna rybe w […]

wieże katedr

wieże katedr cierpliwością psów i sutenerów pnące się do Boga na dymiących popiołach na grzbietach na objuczonych zbrodnią oślepionych od bicia po pysku wolach pokoleń wiara ulepiona z winy brudu z niezmywalnych grzechów przez tysiąclecia wypalana w krematoriach sumienia sakralnej padliny synagog kościołów meczetów my chcemy Boga z kości i krwi każdej pod słońcem chwili do […]

za drzwiami

te drzwi to cień domysłów nabrzmiały kokon zła pęknie mi w głowie gdy ledwie dotknę go słowem za nimi jest cisza albo szarża koni rozpętanych myślą bezzębny starzec z wizją świata prostą jak alfabet bym spisał początek po koniec czemu nie ty ? prochu słabości zlewko na spermę dziwko atrapo seksu popielniczko resztek strzepywanych z […]

NA DNIACH

na dniach ogniste smoki z chinskiej porcelany wzleca najdluzsze szarfy i sztandary tanczace w sloncu drzazgi talerze z blachy i fanfary zagrzmja ozyja wszystkie olimpiady z greckich waz wrzawa gawiedzi z wedrowki do ziemi objecanej od stuleci ryki wielbladow i rzenie koni z niekonczacych sie wypraw krzyzowych pod sloncem i jego niebosklonem napietym jak czlowiek […]

WYCIE PSOW

psow wycie w kazdym zegarze ktorym nawoluje myslenie drobne malownicze swiatla z portow opuszczonych przez fale uchodzcow w nich ozylem i zycia pelen zatrzymywalem sie sylabizujac kazde ogloszenie o nowym cieplym domu kazde slowo przelykalem jak pastylke zywych skojarzen na sen na dzien nastepny brzemienny ogarek w prozni nieustannego pogromu tylko czasem narkotyzuje mnie ta podroz wycie […]

ZIARNO

człowiek to ziarno wieczności w klepsydrze wszechświata przemyka między palcami bogów daremnie wierząc w filozoficzny kamień doskonałą atrapę wszechrzeczy i niedoskonałych pragnień ten pies ogon przy Ziemi łeb przy Ziemi targamy szargamy pod niebem róg obfitości zamieniony w garb a przecież wszystko jest sklepieniem

CO NOC

  co noc dżwigam ciemość zwierzęcą otchłań az po brzegi chmur z niespokoinymi rozlewiskami wiatrów gdzie toną wniebowzięci ciemność – uczepioną gwiazd i mego ramienia serce strachu przed sobą cień rozpalony w słońcu w imię cudzego nowego istnienia niepoczytalnie wrozac na dwoje rozrywam je na sobie