dochodzenie/page not found

przed sobą nie uciekniesz
przed sobą masz tylko siebie i śmierć
obojga więcej
i każde z nich czeka na zawołanie
którym coraz bliżej stajesz się
dochodząc do snu
psa zranionego kiełbasą życia

ciesz się
może przestaniesz być wyspą
kolejnego zmierzchu

 

You can’t run away from yourself
ahead you only have more of both
yourself or its death
and each waiting for a scream you become as you get closer
to dog’s dream about more treats of this life

be happy man
you will finally stop being an island
to dusk

czekanie

Wszystko ma swój koniec
Koniec to mój ratunek
Gdyby nie koniec
Od samego początku
Oszalałbym

Od początku

rachunek wystawiony do wiatru własnego sumienia
którego nie mam
od kiedy
między pomyleniem a zaprzeczeniem wyświetlenia ciemności we mnie
błądzę
więc proszę pomóż mi Wielki Bezrozumie
Boże mój

trwanie to wysoka cena za powrót
albowiem obiecana miała być tylko chwila
od początku do końca zakłamana czarna wstęga
nagle przecięta
a jest światło
strumień
w którym jasność to chleb dla niemych ryb
zawsze w popłochu
niewinnych
rozmytych
cieni w głębinach istnienia

zawód

życie to zawód
nauczyłem się go w poprzednim
przeżyłem
w tym
doprowadzam do perfekcji bez żalu każdą minutę
z której się wyprowadziłem w obietnicę następnej

to tylko dystans
mierzony w miejscu z którego jedynym wyjściem jest powrót
nieprzeistoczenie
dzięki któremu bezboleśnie odchodzę od siebie na wyciągnięcie ręki po więcej
w równoległe odniesienie
w wyznaczenie obok
w bezwzględną wszystkość ale nigdy dalej
nigdy bardziej
zrządzenie
narazie nie nosi mnie
do źródła mnie
żadnego

Krawędź

wstań
ogól się
wejdź w ten dzień
jakby nigdy nic
nic
nie działo się przecież bez ciebie
wszystko było już
kiedyś
do ogarnięcia jednym spojrzeniem z za światów
w których wymarłeś na własne życzenie aby tu wrócić
szukać i nie odnaleźć siebie
na krawędzi
na końcu Czasu tej Ziemi
jej łabędziego śpiewu u źródeł gwiazd

zastąpienie / replacement

siedem dni
każdy malowany
farbowany
gdyby nie noc
liczyłbym na nie
ale noc
noc uspokaja je w jeden
martwy
przezroczysty
cień życia
nie wierzę, że tu byłem
dajcie mi ósmy
na zbawienie zastąpienia
mnie niczym
przyszedłem tylko po to aby nie wrócić

seven days
each painted
dyed
if not for the darkness
I would count on none
none of them
but the night
this night calms them into one
transparen
speechless
shadow of life
I hardly believe I lived here
give me the eighth
for salvation of replacement
the Me
with the Nothing
I only came to leave

w swoim czasie

doprowadzę się do jutra
do obłędu wschodzącego światła
grzechu nocy
gwiazd zmęczenia
doprowadzę się
wbrew przemocy ciała i cierpienia tutaj

ogień
po co go ująłem
po co wziąłem ptasie skrzydła
wilcze serce
znalezione
w drodze do każdego strachu
przed niczym
niczym
którym doprowadzam się do jutra
snu obudzonego w moim czasie
przyszłym nagle
wśród płonących ludzi
z pękniętego nieba

Do widzenia

wschód
uwierzyłem mu na słońce
na błękitny zapach nieba
stropy świata obudzone pnące się do wszechmogących ramion
niebieskiego podsklepienia nad tym życiem które
zamiast zostać i poczekać oniemiałe gdzieś ucieka zostawiając mnie samego w kropli czasu
spętanego
zamkniętego
zbudzonego
jej tak mało już zostało
jej tak mało już zostało
do widzenia najlepszego
do widzenia najlepszego
do widzenia najlepszego
najlepszego

Komu

niech będzie pokrojone ciało moje
rzucone na żer pokoleń
na wieczne potępienie
na wieczny śmiech i wściekły koniec
na każdy amen
na czas pogromu upodlonych owiec
ich marny byt

i niech tak wreszcie będzie Boże
na piedestale upadłego nieba
dla spokoju
dla ludzkiego gnoju
dla radości ukojenia
powszedniego chleba
dla nadziei z ostatniego przebudzenia
dla świętego smrodu i pośpiechu następnego miotu
zrodzonego z Ziemi i popiołu moich słów

komu?
komu to było potrzebne?
przecież nie mi
do kurwy nędzy
nie mi

Bogdana – Venus

piękna kobieto
jest tyle ślepych ulic
które mogliśmy wziąć
by nie trafić na siebie
błądzić
oszukać instynkt i przeznaczenie
wiarę
nadzieję
i sens
spojrzeniem zrobiłaś mi krzywdę
uśmiechem
wbiłaś sztylet w serce
w twarz i pod sklepienie
Chrystus
Hamlet
i Otello razem
nie mieli tak nasrane
jak ja teraz
wrażenie