za oknem

chcę przewidzieć
może narazie to nic
wszystko jakoś przebiega
nie zwleka
zrywane do życia w snach
i ja
obcy
bez zupełnego siebie
sprzed lat niewidzialnie już świetlnych
słonecznych
nie moje jesteś niosę na plecach w każdym bezsensie udając się ze spełnionego niczego w coś podobnie chorego
w płomień nagle zeszły do bezistnienia
bezmyślenia
mam problem

bezsenności
matko tej nocy
niech będzie pochwalony rozmalowany świt
za oknem do czarno-białej zmowy milczenia
jutra

0 replies

Leave a Reply

Want to join the discussion?
Feel free to contribute!

Leave a Reply