na Nic

chciałbym wrócić w miejsce
najbardziej
z którego wyszedłem
bez całej tej drogi
która zrobiła ze mnie Wszystko
na Nic

Nic nie zwleka
nie czeka
obrócę się w nie za następym zakrętem
ze śmiechem
Wszędzie
nad Wszystkim we mnie

bo przecież żyłem w myśli
po co mi ona
jeżeli nie jest juz moja
bo ze mnie wyszła

przez całe życie
uczyłem sie nie mojego życia
w nie moich myślach

miłość

miłość jest wtedy
kiedy jest Teraz
i kiedy kończy się Teraz
a zaczyna Wieczność
to wtedy
to jest coś jak miłość, której końca nie widać,
bo teraz jestem
gdzie wszystko widać na krótko
i miłość na krótko
nie jest dla mnie
bo wychodzę stąd tam
gdzie nic nie ma końca
i nawet bez końca miłość
jest widoczna
i nią cię kocham
widoczną miłością bez końca stamtąd
będąc tu

droga 33/road 33

czasami wsiadam na motor
wyjeżdżam w pustkę
to tak
jakby wszystkie drogi kończyły się we mnie
oprócz  jednej
trzydziestej trzeciej
niech psy szczekają na Boga
na drogę
ciało
zanim zakręcę w papierową śmierć
szkoda
ze przyjaciół poznaje się po trupach

wróciłeś

sometimes I get on my bike
to ride out the void
feels as if all roads were in me
except The One
thirty third

let the dogs bark at God
road
irrelevant body
before I curve
into the paper death
I told my friends by

shame

we got you back

jak Zawsze/ as Always does

Dzisiaj
w którym jest Zawsze
i w którym Zawsze będzie
chciałem ci powiedzieć, ze nie mogę bez ciebie żyć
i wściekam się bo żyję
jakbym mógł

mój ojciec mówił że Wszystko jest oszustwem
w Zawsze i gdzie indziej
byłem dzieckiem
jestem dzieckiem

Wszystko ze mnie drwi
jak Zawsze

***

 

Today
in which Always
lives
and Always will live in it
I wanted to tell you that I can’t live without you
And I’m angry because I’m alive
As if I could

my father used to say Everything is a scam
in Always and everywhere else
I was a kid
I am a kid

Everything fools me
as Always
does

ludzie zrobieni z gwiazd

za dwa dolary
z kieszeni na ostatnią chwilę
kupię niebieską pajęczynę słów
żydowską bułkę z masłem
oplotę cię w niewolę
sprzedam sobie
na teraz i przed każdą nocą w twoim raju
twoich ud
ust
obłędu twoich ramion

jeżeli wiesz
że jestem znikąd i donikąd jest mój los
to także wiesz
że zawróciłem bo jesteś moim domem
z którego wyjdą w świat nosiciele nas obojga
nieposkromieni
wolni
niestrudzeni ludzie zrobieni z wszystkich gwiazd które nam pomogły
uciec w czas
z najwyżej ostatniego nieba

Nic z innego Niczego

nic dzisiaj nie zrobiłem
nie zrobiłem krzywdy sobie ani innym
nie zrobiłem durnia z siebie ani z innych
nie dałem się oswoić sobie ani innym
nie zastąpiłem nikomu siebie sobą innym
dzisiaj działo się zupełnie inne Nic
z jakiegoś innego Niczego

 

modus vivendi

tamtej nocy postarzałem się o nieśmiertelność
by zrozumieć
że po ostatniej nocy
po której nie ma następnej
nie pozostaje żaden lęk Bez-wieczności
i że ta noc zaniosła mnie pod skrzydła istot z Ponad-czasu
czekających tam tylko na mnie
(tak będą czekać na ciebie)
jakbym był najcenniejszym mną
a przecież nim nie jestem
więc wróciłem w Czas
wróciłem do was
abyśmy się odnaleźli

dzisiaj
w Świetle którego żyjecie
przestańcie bać się Nie-istnienia
zacznijcie bać się istnienia nie tylko tutaj
gdzie biorąc pod uwagę Czas
tak naprawdę was nie ma

that night I aged by immortality
to understand
that since last night
after which no next comes
there is no fear of non-eternity
and
that night
brought me under the wings
of Above-Time Beings
waiting there just for me
(so they will wait for you)
as if I were the most precious me
a
nd yet I was not
thus I came back into Time here
to you
to rediscover us

 
today
In the Light of which you live
Stop fearing Non-Existence
Start fearing existence beyond
once upon Time
anyway
you are here not

byłem powietrzem

Przez to życie
Cofnąłem się o jednego Boga do tyłu
Zostałem sam
Bogiem od wszystkiego mojego i obcego we mnie

I szkoda tylko tej paczki papierosów
Z przedostatniego kosmosu
W którym byłem powietrzem
Zawsze powietrzem

Because of this life
I happened to stay one God behind
Alone
Becoming God of all that is true and alien in me

I miss pack of smokes
From the previous universe
Where I was the air
Always air

choroba

 

umarłem dzisiaj na niewymśloną kobietę
najpiękniejszą na świecie
jak z bajki
taka choroba
wlecze się za mną i wlecze
nawet kiedy byłem dzieckiem
tkwiła we mnie twoim oddechem i spojrzeniem
bo przecież nieuleczlnie ty nią jesteś
i właśnie mnie zabiłaś tym że chcesz
kiedy praktycznie mnie już nie ma
zadnym dla mnie
ani dla ciebie
uzywalnym człowiekiem

Jakoś

spokojnością uspokoiłem niespokojność
wynikającą z  nagle nieobliczalnej ilości spokojności

dla spokojności
jestem absolutnie zwyczajnie
chodzącym nieprzyzwyczajeniem
od nadzwyczajniej urodzenia
we wnętrzu tubylczego, tutejszego podsklepienia
najwyraźniej widzialnego i całego
jakoś sobie
w kwiecie gwiazd